Jakiś czas temu postanowiłam upiec beziki. W poszukiwaniu przepisu trafiłam na bezę! Z radości podskoczyłam pod sam sufit prawie. Nie dość, że beza, to jeszcze o smaku cappuccino! Niebo w gębie! Białka zostały mi po domowym budyniu do słodkich bułeczek. Przepis na bezę i inne słodkości znajdziecie oczywiście TU.
A moje słodkie cudo wyglądało tak:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 lutego 2014
środa, 29 stycznia 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Biszkopty domowe
Jak już wspomniałam kiedyś, nigdy w kuchni nie siedziałam, nie
eksperymentowałam. Moi bracia zawsze okupowali kuchnię, mnie prawie
nigdy w domu nie było. Kuchnią zafascynowałam się, kiedy poszłam "na
swoje".
Na warsztat tym razem poszły domowe biszkopty. Ilekroć widziałam takie w sklepie, ślinka mi ciekła na ich widok. Aż trafiłam na wspaniałą stronę, z której wychodzi mi wszystko! Chwała Pani Dorocie za te przepisy.
Moje biszkopty zostały prawie zjedzone, zanim zdążyłam je uwiecznić, ale udało się.
Oto i one:
Przepis znajdziecie TU
Na warsztat tym razem poszły domowe biszkopty. Ilekroć widziałam takie w sklepie, ślinka mi ciekła na ich widok. Aż trafiłam na wspaniałą stronę, z której wychodzi mi wszystko! Chwała Pani Dorocie za te przepisy.
Moje biszkopty zostały prawie zjedzone, zanim zdążyłam je uwiecznić, ale udało się.
Oto i one:
Przepis znajdziecie TU
czwartek, 16 stycznia 2014
Muffinki
Chociaż chleb nie wyszedł tak jak trzeba- nie wyrósł, jest zjadliwy.
Pewnie dlatego, że za krótko go wyrabiałam, nie dałam urosnąć w odpowiednim czasie, no i robiłam pierwszy raz, więc wybaczam sobie.
Następny będzie dobry.
Pokusiłam się za to za zrobienie muffinek, które uwielbiam. W ogóle uwielbiam wszystko co słodkie, więc zrobienie ich to dla mnie sama przyjemność.
Zniknęły moment. Ale udało mi się je uwiecznić, jak jeszcze stygły.
Przepis dostałam kiedyś od koleżanki, później zgubiłam przy przeprowadzce, odtworzyłam. Standardowy, podobny do wielu innych i modyfikowany w zależności od potrzeb :)
A oto mój:
- 200g mąki
- 100g cukru
- 2 czubate łyżki kakao (opcjonalnie, jeśli mają być kakaowe)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- szczypta soli
- 2 jajka
- 150ml mleka
- 3-4 łyżki oleju
- 80g czekolady mlecznej bądź gorzkiej (opcjonalnie)
Osobno mieszamy składniki suche, osobno składniki mokre, łączymy je ze sobą, dodajemy pokruszoną czekoladę jeśli chcemy z dodoatkami. Mogą to być równiż pestki dyni, słonecznika, co tylko chcemy. Przelewamy do foremek (ja piekę w silikonowych, nie trzeba ich niczym smarować). Jak ktoś lubi, posypujemy wierzch.
Pieczemy w 180C, 20-25 minut.
Smacznego!
Pewnie dlatego, że za krótko go wyrabiałam, nie dałam urosnąć w odpowiednim czasie, no i robiłam pierwszy raz, więc wybaczam sobie.
Następny będzie dobry.
Pokusiłam się za to za zrobienie muffinek, które uwielbiam. W ogóle uwielbiam wszystko co słodkie, więc zrobienie ich to dla mnie sama przyjemność.
Zniknęły moment. Ale udało mi się je uwiecznić, jak jeszcze stygły.
Przepis dostałam kiedyś od koleżanki, później zgubiłam przy przeprowadzce, odtworzyłam. Standardowy, podobny do wielu innych i modyfikowany w zależności od potrzeb :)
A oto mój:
- 200g mąki
- 100g cukru
- 2 czubate łyżki kakao (opcjonalnie, jeśli mają być kakaowe)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- szczypta soli
- 2 jajka
- 150ml mleka
- 3-4 łyżki oleju
- 80g czekolady mlecznej bądź gorzkiej (opcjonalnie)
Osobno mieszamy składniki suche, osobno składniki mokre, łączymy je ze sobą, dodajemy pokruszoną czekoladę jeśli chcemy z dodoatkami. Mogą to być równiż pestki dyni, słonecznika, co tylko chcemy. Przelewamy do foremek (ja piekę w silikonowych, nie trzeba ich niczym smarować). Jak ktoś lubi, posypujemy wierzch.
Pieczemy w 180C, 20-25 minut.
Smacznego!
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Pierwsza drożdżówka
W moim domu rodzinnym zawsze uchodziłam za kuchennego lenia. Nigdy nic nie upiekłam, nie ugotowałam, jeśli się już zdarzyło, to baaardzo rzadko. Nie, żebym nie chciała, ale moi młodsi bracia robili to zdecydowanie lepiej ode mnie :D
Po opuszczeniu rodzinnego gniazda, trzeba było zacząć zaprzyjaźniać się z kuchnią i sprzętami, co by z głodu nie paść. Ochoczo zabrałam się za pierwsze gotowanie i pieczenie i wiecie co? Umiem, potrafię, nikogo jeszcze nie otrułam, i wszystko było zjadliwe, a nawet pyszne. O!
Po raz pierwszy dopiero drożdżówkę upiekłam. Wyszła. Taka jak w domu mama piecze. W zasadzie to zazwyczaj wychodzi mi póki co wszystko co robię.
Taka skromna jestem, a co tam :P
Po opuszczeniu rodzinnego gniazda, trzeba było zacząć zaprzyjaźniać się z kuchnią i sprzętami, co by z głodu nie paść. Ochoczo zabrałam się za pierwsze gotowanie i pieczenie i wiecie co? Umiem, potrafię, nikogo jeszcze nie otrułam, i wszystko było zjadliwe, a nawet pyszne. O!
Po raz pierwszy dopiero drożdżówkę upiekłam. Wyszła. Taka jak w domu mama piecze. W zasadzie to zazwyczaj wychodzi mi póki co wszystko co robię.
Taka skromna jestem, a co tam :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)


